Langkawi popołudniem

Deszcz opóźnił wydanie mojego pokoju, w związku z małą powodzią w hostelu. Gdy tylko to zdarzenie spotkało się z przeznaczeniem, pierwsze co zrobiłem to udałem się zaznać snu sprawiedliwego w ramach popołudniowej drzemki.

Gdy się obudziłem, wszystko wyglądało w nieco lepszych (pogodowych) barwach. Nie czekając na dalsze zmiany aury, udałem się całą swoją osobą na (jeśli wierzyć sloganom) jedną z najlepszych plaż na Langkawi (co stawia ją w światowej czołówce).

Plaża mimo popołudniowej pory, iście bajkowa. Pejzaż zielonych wysepek, złoty piasek i powoli zmierzające ku zachodowi słońce. Nie zastanawiając się sprawdziłem stopień wilgotności wody i jej idealną temperaturę. Po zażyciu takich rozkoszy, pokontemplowałem horyzont, przy szklance miejscowego lanego i skupiłem się na delektowaniu idealnością tejże sytuacji.

Jako, że pora była mniej słoneczna, to na plażę zaczęły przychodzić nieco bardziej ortodoksyjne muzułmanki (w tych czarnych strojach odsłaniających jedynie czubki palców przy największym wymachu nogi i ze szparką na oczy). Najczęściej z małżonkiem, lub z drugą muzułmanką dla asysty, w ostateczności z małą dywizją dzieci.

Jeszcze większe moje zainteresowanie, wzbudziły muzułmanki o podobnym podejściu do kulturowej dyscypliny, które postanowiły zażyć kąpieli. Stroje do tego przystosowane, odkrywały twarz, zakrywając jedynie włosy i prawie całe policzki, a także zamiast długiej szaty, miały szatę zaledwie do kolan, poniżej uzupełniając braki tejże – getrami.

Poniekąd ciekawe połączenie estetyczne, kreuje muzułmanka w tymże, ściśle zakrywającym zarówno ciało jak i kształt postury, stroju z dobraną do kompletu (czarnego), różową torebką. Najwyraźniej idą z duchem czasu. Niemniej jednak, przy tak ortodoksyjnym stroju ze strony kobiety, przynajmniej jeśli wierzyć znajomemu Irańczykowi, to mężczyzna zdecydowanie powinien zostać w długich spodniach i koszuli z długim rękawem. Panowie z kobietą za rękę (w tym czarnym worku), paradowali w szortach, podkoszulkach i klapkach. Chyba idą z duchem czasu nieco szybciej.

Ja postanowiłem pozostać przy kąpielówkach i – dla zatrzymania kontaktu z rzeczywistością – zegarku.

Share on Facebook

Zostaw komentarz