Singapur bez rewelacji

Po iście plażowym dniu na Langkawi, zapakowałem się na prom do Kuala Perlis, a potem autobusem na samolot z KL do Singapuru. Singapur sam w sobie nie robi jakiegoś wrażenia. Do tego wrażenia pogarsza fakt, że wszystko jest droższe. Po małym spacerze po centrum, plan jest na zwiedzanie świątyń i nocne safari.

Jutro może uda się uciec na indonezyjskie wyspy.

Podsumowując niejako Malezję, jestem głęboko przekonany, że tam wrócę. Ludzie są serdeczni, Chińczycy-Malezyjczycy mówią często ładnym mandaryńskim, miasta kolorowe, przyroda zabójczo piękna. Bahasa melayu brzmi ładnie – łatwo też papugować – chyba powinienem się tego języka pouczyć.

Na pewno na plus, można też zaliczyć przelicznik cenowy. Życie w Malezji jak tylko się włoży odrobinę wysiłku – jest tanie. Tańsze niż w chińskich miastach. Dodatkowo, w związku z wielokulturowością, angielski język stanowi podporę. Nie ma problemu by się w nim dogadać. To także rozwijający się kraj możliwości. Jak ktoś zadawał sobie pytanie co to jest ten Petronas z skrzydła BMW w Formule 1, to może sobie łatwo teraz odpowiedzieć skąd tożto pochodzi.

Z wydarzeń weselszych, oderwanych od wątku, to spotkałem koleżankę z Polski, która po stypendium też wybrała się na wojaże wraz ze swoją znajomą. Świat jest bardzo mały.

Share on Facebook

Zostaw komentarz