Błogostan powrotny

Rzeczywiście warto rezerwować trochę więcej czasu na chińskie lotnisko. Kolejki drakońskie.

Z pierwszych radości zaraz po zwyczajowych rozczarowaniach, co do respektowania kolejności w kolejce przez Chińczyków, zostałem wezwany na kontrolę bagażu w przeznaczonym do tego pokoju.

Zaszkodzić bezpieczeństwu mojego lotu, mogłem wioząc zabawki magnesy, które wiozłem w prezencie dla pewnych dzieciaków. Nie przeszkadzały jeszcze niecałe dwa lata temu. Dzisiaj nie przeszkadzały też magnetyczne zamknięcia mojego laptopa, czy wtyczka zasilania także rozwiązana na zasadzie dwóch magnesów.

Nie zostały skonfiskowane. Mimo zapewnień urzędniczki pocztowej, iż zapewne się zgubią, postanowiłem je wysłać w liście, zamiast wyrzucić je do kosza.

Dalej co do zaostrzeń – można zauważyć nieco większą sumienność w prośbach o otwieranie laptopa, czy sprawdzanie drobiazgów które mogą być ostre. Rzeczy, które tym razem sprawdzano, nie zostały ocenione jako stanowiące zagrożenie, jeszcze parę dni temu w locie z Singapuru do Xiamen.

Drobiazgowe sprawdzanie obcinacza do paznokci, rysuje się jak niezły dowcip. Już widzę sterroryzowane twarze obsługi i ochrony, gdy wymachuję tym zbrodniczym narzędziem, przed ich nosami.

Coś co mnie irytuje zawsze, to brak możliwości wniesienia jednego 200 ml pojemnika z np. szamponem, a możliwość wniesienia dziesięciu 100-mililitrowych.
Jeśli jest w tym jakaś logika służąca bezpieczeństwu, chciałbym poznać takie wyjaśnienie. Ja widzę jedynie „drobną zachętę” do kupowania większych pojemników po przejściu kontroli bezpieczeństwa w strefie bezcłowej.

Niemniej jednak dotarłem bezpiecznie do Londynu, gdzie udałem się na krótki spacer (z długim dojazdem metrem) w okolicach Big Bena. Ponieważ nigdy mnie tu nie przywiało jeszcze, doceniam pomoc kumpla jak nigdy (wielkie dzięki Maciek za pomoc na miejscu! ). Zostałem odstawiony jak po sznurku na powrotny autobus na lotnisko Gatwick.

Muszę powiedzieć, że stop-over w wydaniu „nieco-zwiedzajacym” dużo bardziej mi odpowiada niż koczowanie na lotnisku.

Z jakimiś bardziej przemyślanymi podsumowaniami, odezwę się tutaj wkrótce. Mam też nadzieję, na sukcesywne zamieszczanie filmików na YouTube. Na razie delektowałem się schabowym z kapustą, zupą grzybową i polskim piwem :)

Share on Facebook

Zostaw komentarz