Wrażenia polsko-chińskie

Po niezbędnych zabiegach przywracających go do sprawności, wyprowadziłem motocykl z garażu i wybrałem się na krótką przejażdżkę w najbliższej okolicy.

Wracając w swoje strony, być może miło zobaczyć, że nic lub niewiele się zmienia, jednak w pewnych sytuacjach, takie twierdzenie się nie sprawdza. Mało bowiem cieszy, że po blisko półrocznej absencji, na jednym wiadukcie (który jest jedną z dróg na lotnisko), ruch ciągle odbywa się wahadłowo, a niespełna półkilometrowy odcinek drogi, który dla lokalnych mieszkańców, otwierał szybką drogę, w jedną część miasta, ciągle jest zamknięty z powodu remontu.

Szkoda mi nawet się rozwodzić, nad równie lokalnymi obserwacjami chińskimi. Nie widzę sensu wymieniania liczby powstających wieżowców, apartamentowców czy centrów handlowych. Może dlatego, że nawet zawężając obszar spostrzeżeń, do równie wąsko zakrojonej lokalizacji, porównanie byłoby wyjątkowo kontrastowe.

Słusznie można powiedzieć, że nasze potrzeby są mniejsze. Jednak to oznacza, że zamiast kilkunastu linii metra w Krakowie, wypadałoby poprowadzić szybki tramwaj na filarach nad skrzyżowaniami, zamiast budowania budynków wchodzących automatycznie na listę czołówki najwyższych na świecie, może warto byłoby chociażby ułatwić budowanie mieszkań czy przestrzeni biurowej. Na pewno trwające komicznie długo remonty, można by ukrócić, przez surowe kary za niedotrzymywanie terminów wykonania. Może przez bardziej otwarte, nie „kolesiowsko” rozstrzygane przetargi. W takiej sytuacji, na rynku zostaną firmy potrafiące się wywiązywać z terminów, z innymi po prostu nikt nie będzie chciał się związywać.

Z obserwacji pogodowych, ponieważ wracając na horyzoncie świtała burza, odniosłem wrażenie, że brak, tudzież znikome zanieczyszczenie, pozwala w Polsce zobaczyć nadchodzącą burzę. W Szanghaju to niemożliwe. Niebo przez większość czasu jest za szarą zasłoną. Co prawda, burza może wpływać na pogorszenie nastroju, ale można też dostrzegać jej wizualne piękno. Szanghajczycy są pozbawieniu wielu atrakcji.

Share on Facebook

Zostaw komentarz