Ładna pogoda i biedne Niemcy

Po słonecznie pięknej Polsce, spotkaniach i wizytach na starych śmieciach, powrót do Szanghaju, napawał mnie pewnym przygnębieniem.

Jakby wyczuwając, że trzeba pomóc przybyszowi z Polski, miasto solidarnie postanowiło dla odmiany pokazać trochę błękitnego nieba (w swojej swoistej nieco przyszarzonej kolorystyce) i naładować od razu moje baterie. Nie ukrywam, że poza udanymi spotkaniami z kilkoma znajomymi, nowe bardzo trafione otoczenie, pomaga się pozbierać z tęsknoty za bezbłędnym Krakowem. Przynajmniej na jakiś czas :)

Nota bene, polecam wersję dojazdu: kolej magnetyczna Maglev + taksówka – taniej niż opcja z samą taksówką i wyraźnie szybciej- warto też pamiętać, że za okazaniem biletu lotniczego zapłacimy 20% mniej za przygodę z Maglevem.

Z uwag technicznych chętnie podzielę się też, swoimi wrażeniami z lotu Lufthansą. Wcześniej na tym połączeniu zdarzyło mi się zaszczycić Austrian Airlines i British Airways. Co prawda bilet plasował się cenowo między nieco przerażającym mnie Aeroflotem i „każdą inną”, jednak warunki dla klasy ekonomicznej w porównaniu z konkurencją wypadają niezbyt korzystnie.

Pierwsze co na pewno może być niekorzystne na dalekodystansowym locie, to limit bagażowy. 20kG zamiast 23 w British i bardziej restrykcyjne podejście do ważenia. To co prawda może nie być reguła, niemniej jednak prawdą jest, że w British wyraźne przekroczenie limitu nie spotkało się z jakimiś uwagami, tutaj musiałem się odciążyć.

Następnym minusem są siedzenia. W każdym rzędzie o jedno więcej siedzenie w środkowej części (2+4+2) i więcej rzędów. Miejsca na nogi, nawet przy mojej ponurej posturze minimalnie, a przez co możliwość odchylenia siedzenia do tyłu również minimalne. Lecąc z BA, odniesiemy wrażenie prawie biznesklasy w LH. Także pod kątem rozrywki podczas lotu. Co prawda wychodzę z założenia, że jak nie zorganizuje sobie człowiek rozrywki w własnym zakresie (czyt. książka prasa, czy też wybrane urządzenia do oglądania filmów czy też grania) to z niczego na pokładzie zazwyczaj nie będzie zadowolony, ale także w tej dyscyplinie BA mocno przebija LH. Tam monitory LCD w zagłówku siedzenia przed nami, z opcją obserwowania trasy i informacji na jej temat, grania w marne gry i oglądania kilku kanałów z filmami. Tutaj trzy wiekowe „globusowe” monitory na całą sekcję.

Obsługa też jakby mniej, tudzież sztucznie uśmiechnięta.  Oraz z miłych drobiazgów, to o ile w BA przypominają o możliwym odwodnieniu (a zakaz wnoszenia płynów, trochę utrudnia zaopatrzenie się w własne zapasy) oraz kursują regularnie z napojami, to w Lufthansie nic takiego nie występuje.

Jeśli Lufthansa, w moim przypadku oznacza to tranzytową przesiadkę. Również tutaj na tle tak rozwiniętych krajów jak Malezja czy Singapur, biedne Niemcy wypadają słabo. Wolny internet, za który trzeba płacić 8 EUR za godzinę.

Tyle z wrażeń z podróży. Więcej o nowym otoczeniu wkrótce :)

Share on Facebook

Komentarze (2) do wpisu 'Ładna pogoda i biedne Niemcy'

  1. W takim razie polecam podróże FINNAIR. Podróż z jedną przesiadką (w Helsinkach – plusy: cichy, spokojny terminal, gdzie nie można się zgubić, tak jak ma to miejsce na CDG w Paryżu czy we Fraknfurcie). A potem w bardzo komfortowych warunkach lot do Shanghaju. W oparciu każdego siedzenia monitor, a w podłokietniku pilot (wygląda prawie jak telewizyjny :)) Ale to co mnie najbardziej zauroczyło, to zamontowana kamera na kadłubie samolotu i skrzydle, której przekaz widzisz bezpośrednio na ekranie monitora. Świetna sprawa. Do posiłków nie miałem żadnego zastrzeżenia. A największy plus to cena. Za podróż w dwie strony (Warszawa-Helsinki-Shanghai i z powrotem), zakupione około miesiąc przed podróżą, zapłaciłem 2036 PLN. Naprawdę gorąco polecam tą linie.
    Pozdrawiam

  2. Dzięki za komentarz. Faktycznie Finnair zbierają dobre recenzje u znajomych. Z tą kamerą to pamiętam tylko z Austrian. Natomiast z moich doświadczeń wynika, że linie które w jednym roku mają najlepszą ofertę, niekoniecznie w kolejnym mają.

    Cena, faktycznie nieco tylko wyższa od Aeroflotu :)

    pozdrawiam!

Zostaw komentarz