Jeszcze o przedsiębiorczości i jednym kuriozum

Ostatnio wspomniałem o bardzo wiarygodnym przykładzie małego biznesu. Wartym odnotowania przykładem są motocyklowe taksówki. Nie chodzi mi teraz o takie trójkołowe z podwójną tylną kanapą, ale o zwykłe motocykle, którymi za „piątaka” można pojechać prawie wszędzie w granicach jednego dystryktu. Tacy motocykliści stoją przy stacjach metra, bramach osiedli, szpitalach i interes się kręci.

Skorzystałem z tego luksusu tylko raz, kiedy brak czasu i korki nie dawały mi zbytnich szans na niespóźnienie się. Muszę przyznać, że więcej razy raczej nie zamierzam. Taka jazda to kawał męskiej przygody, przy której skakanie ze spadochronem, to niedzielny spacer. Może i byłoby to nieco bardziej „stabilne” gdyby motocykl był większy, gdybym ja nie ważył dwa razy więcej niż kierowca, a ten nie chciał dotrzeć na miejsce popisowo szybko. W najbliższej przyszłości nie planuję korzystać z takich atrakcji. Niemniej jednak bardzo miło obserwuje się wszelkie takie drobne aktywności.

Wspomniane w tytule kuriozum to ścieżki dla niewidomych. To profilowane wypukłości, które mają pomagać niewidomym odnaleźć się w szanghajskiej rzeczywistości. Podłużne linie to ścieżka, kropkowane szersze prostokąty, ostrzegają o schodach lub innych niespodziankach. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że czasem zdarza się to na jednym krótkim odcinku chodnika, po czym nigdzie dostrzec nie można kontynuacji. Jeszcze lepszym dowcipem, była taka ścieżka kończąca się (bez ostrzeżenia) na drzewie. Panującą modą też jest, że ekipy sprzątające, po umyciu podłogi rozstawiają znaki ostrzegające o mokrej podłodze na tychże ścieżkach, bo mniejsza szansa, że się wywrócą. Jeśli niewidomi z tych ścieżek w ogóle korzystają, to z pewnością im to bardzo pomaga.

To trochę tak jak sygnalizacja świetlna z dźwiękiem, w Szanghaju to wilcza przysługa. Ponieważ wszyscy kierowcy uważają, że skręt w prawo nie wymaga żadnego spoglądania na światło (swoje tudzież pieszych) to taka sygnalizacja świetlna szybko i sprawnie wyeliminuje wszystkich niewidomych z tego świata.  Jeśli już większości nie wyeliminowała. Może ścieżki kończące się na drzewie to nie tego kalibru dowcip, ale i tak można tylko załamać ręce.

Z wiadomości z ostatniej chwili, to pogoda słoneczna, błękit nieba przebija się zręcznie przez smog, a gitarzysta w metrze dostał ode mnie dzisiaj premie, bo ładnie grał :)

Share on Facebook

Zostaw komentarz