Chińska fabryka i na krótko w Hong Kongu

Przy okazji pewnych obowiązków, zdarzyło mi się zwiedzać chińską fabrykę od środka. Fabryka może to huczna nazwa w tym wypadku, jednak tłumacząc bezpośrednio z chińskiego tak za gospodarzami tegoż przybytku, powinienem to miejsce tak nazywać.

To co się o Chinach mówi w stereotypowych przesłankach, znalazło potwierdzenie w tymże przypadku. Pracę którą w wielu firmach na zachodzie wykonują maszyny, tutaj wykonuje armia ludzi. Myśląc jednak o tychże produktach i o bardzo dobrej ich jakości, myślę, że to w tym wypadku korzystne (dla tejże jakości). Ciężko też nie pomyśleć o naszych rodzimych realiach, w których nawet gdyby ktoś chciał zatrudnić sztab ludzi, to zapewne cały plan by wziął w łeb, gdyby zacząć liczyć złodziejskie koszty składek na ZUS. Pomijając kwestie jakości w produkcji maszynowej, w tejże branży, zastanawiam się czy w tak gęsto zaludnionym kraju, przechodzenie na automatyzację nie doprowadziłoby do jakiejś tragedii.

Co do miejsca to Kantonu specjalnie nie pozwiedzałem, poza widokami z okna limuzyny, ale miasto jest bardzo rozległe. Dzielnica produkcyjna pozwoli na pewno się zgubić. Ponieważ wizyta przypadała na odbywające się targi (Canton Fair) ceny hoteli często szybowały do trzy- a nawet czterokrotności standardowej ceny. Udało mi się jednak tego uniknąć.

Moja późniejsza wizyta w Hong Kongu, też malowała się pod kątem zwiększonych wydatków w związku z okresem targowym, jednak okazało się, że szefową hotelu tamże była Szanghajka i parę słów w jej rodzimym dialekcie pozwoliło wynegocjować normalną cenę.  Jakkolwiek to nie brzmi, w Chinach nie tylko jest to dopuszczalne, ale często jest to bardzo odpowiednie zachowanie, aby targować się o wszystko.

Dysponując małą ilością czasu, także tutaj udało mi się zobaczyć niewiele, ale wizyta na pewno była owocna. Z cennych uwag, lecąc do Hong Kongu, warto sprawdzić czy cena biletu nie będzie diametralnie niższa, gdy obierzemy za cel lotnisko w Shenzhen. Podróż z Shenzhen do HK to jeśli dobrze pamiętam 45 minut, doliczając wcześniej drugie tyle na dojazd z lotniska do kolejki KTR gdzie się odprawimy opuszczając niejako Chiny. To też praktyczna uwaga, że wjeżdżając do HK, mając chińską wizę jednokrotnego wjazdu, możemy sobie dodać kłopotu. Warto się upewnić, że ten problem nas nie dotyczy.

Sam HK, robi wrażenie (o dziwo) mniej tłocznego niż Szanghaj, czystszego i oczywiście jeżdżą tam po złej stronie drogi :) To samo jednak było w Malezji, Indonezji czy Singapurze. Co tu dużo mówić, Brytyjczycy pomieszali ludziom w głowach tutaj :)

Share on Facebook

Zostaw komentarz