W drodze do sprawiedliwości

Nie mam żadnych wątpliwości, że spotkanie „maluczkich” z policją, służbami bezpieczeństwa czy też najogólniej wymiarem sprawiedliwości, w Chinach może urągać jakimkolwiek standardom. Czytając lokalną prasę zobaczyłem, że być może dobrze nie jest, ale pozory normalności się przebijają przez przykry stereotyp.

Na ulicy pobito na śmierć człowieka. Kto bił? Policjanci – nie na służbie. Następnie nastąpiła próba wyciszenia sprawy przez policję, szybka i fałszywa autopsja i sprawa miała zostać zamknięta. Rodzina tragicznie zabitego jednak się nie zgodziła. Po niespełna dwóch tygodniach, doprowadzili do powołania komisji ekspertów, składającej się z: w liczbie czterech osób – specjalistów z regionalnej prokuratury, trzech osób wybranych przez rodzinę zabitego, oraz dwóch osób z regionalnej służby bezpieczeństwa.

Ciekawy jestem jaki będzie wynik autopsji. Prasa sprawę opisuje, to też jakaś (marna bo marna, ale) pociecha. Fakt, że bójka była prowadzona najprawdopodobniej w oparach alkoholu, tylko utrudnia wyłonienie winnego początku zarzewia zdarzenia (dwie grupy zarówno policjanci po cywilu, jak i znajomi zabitego, spotkali się w barze po tym jak policjanci, w drodze z imprezy w mieszkaniu, niemalże spowodowali wypadek prowadząc – cytując prasę – niebezpiecznie).

Jeszcze nie tak dawno temu, pisanie krytycznie o policji byłoby nie do pomyślenia. Propaganda oczywiście przy okazji uruchamiana jest swoją drogą. Przekaz jest prosty: „Dobre centralne władze, nie ustają w staraniach do wyjaśnienia sprawy i zaniedbań na lokalnej placówce.” Niemniej jednak, nie tylko na łamach prasy, bardziej otwarcie mówi się o różnych powodach niezadowolenia. Demonstracji może nie wolno organizować, ale owe „dobre centralne władze” uważnie wsłuchują się w głosy niezadowolonych, najlepiej tak by przy każdej takiej sytuacji, potwierdzić opiekuńczość państwa i słuszność sprawowanego mandatu. No może przynajmniej tak by dobrze to wyglądało na łamach prasy.

Share on Facebook

Zostaw komentarz