Suszenie prania

Spacerując ulicami, a może bardziej uliczkami, często można się złapać na tym, że rzeczy, które są powiedzmy sobie szczerze – mocno specyficzne, przestają zwracać naszą uwagę.

Rzecz dotyczy suszenia prania. Nie chodzi tu o jakieś antyczne tradycje, tudzież wyjątkowo skomplikowane i odkrywcze sposoby. Chodzi raczej o brak takowych. Jak wiele rzeczy w Chinach, ciągle niezmordowanym surowcem jest bambus.

Na czym polega najpopularniejsza konstrukcja: sporych rozmiarów rama metalowa (ok. 3m x 3m) jest podwieszona poziomo za werandą czy po prostu oknem. Na ramie wystawia się długie bambusowe kije (dłuższe nieco od tychże 3m aby nam nie spadły na parter, tudzież nie daj Boże do sąsiadów), a na kijach wiesza co się ma suszyć, tudzież przewietrzyć.

Stelaż tenże, uzupełnia najczęściej, koszmarne nie pierwszej młodości budownictwo, które można by chyba określić, jako „wczesny chiński peerel”, (jeśli tylko komuś uda się dokonać takiej akrobacji,  by przełożyć na tutejsze warunki polską specyfikę). Budynek takowy to zazwyczaj cztery do sześciu, ozdobionych pościelą i bielizną, wyjątkowo nieurodziwych pięter.

Złośliwi mówią, że zwyczaj ten był sposobem pokazania dobrobytu rodziny, gdyż wszystko co dobre, a w szczególności przystosowana do długich kijów pościel objawiała się, tym prostym zagraniem, wszystkim sąsiadom.

Ta jednak teoria, ma być może ziarno prawdy, w przypadku takich wiszących suszarni, które hojnie obdarowują biednych i bezdomnych, w czasach mocniejszego wiatru, jednak moim zdaniem nie sprawdza się do końca, przy punktach improwizowanych.

Idąc uliczkami w takiej niższej zabudowie, gdy tylko dopisze pogoda, kalesony majtają się na drzewach, płotach lub innych konstrukcjach, a gdy lekko powieje wiatr, wypada wykazać się unikami, szczególnie, że nie wszyscy uznają za konieczny warunek wieszania, samą czynność prania, bowiem czasem przecież wystarczy przewietrzyć fatałaszki, co pozwala zachować kolory :)

W nowszym budownictwie, być może ze względów, że w związku z modą na zachodnie trendy – ktoś zauważył, że nawet najbardziej fikuśna pościel powiewająca na bambusowym kiju, a tym bardziej znoszone gacie, nie dodają prestiżu, zjawisko zanikło. Być może też dlatego, że nierzadko sąsiad z góry lubi opróżnić popielniczkę przez to samo okno, bardzo cenne są suszarnie w rodzajach znanego nam balkonu, lub osobnego pomieszczenia.

Ciężko wytłumaczyć to beztroskie podejście. W wielu miejscach biedniejszej jeszcze Azji Południowo-Wschodniej, trudniej zostać uraczonym tak barwnymi kompletami gaci powiewających niemalże przed nosem. Jeśli przyczepić się do argumentu z ograniczonym metrażem, takie zjawiska są przecież nie do pomyślenia w Japonii, która w mojej ocenie – średni metraż ma jeszcze bardziej ograniczony.

Bądź co bądź – coś co można powiedzieć, przestało przykuwać moją uwagę – przy tak ładnej pogodzie jak ostatnio, nabrało swoistego apogeum, które ciężko przegapić.

Share on Facebook

Komentarze (4) do wpisu 'Suszenie prania'

  1. To ja wniosę poprawkę do tej Japonii. Gacie powiewają i owszem. A oprócz gaci, koszulki, pościele, co kto ma pod ręką. Czasem na wyciągnięcie ręki z pociągu. Nie potrafiłam tego pojąć, ale – mały metraż plus zawrotne ceny energii (pralko-suszarki)=wieszanie prania za oknem.

  2. Zaufałem w tej kwestii Japończykom, którzy uważają takie formy suszenia za śmieszne i typowo chińskie. Postawiłbym jednak pewne pieniądze na to, że pranie nie suszy się tam, na najbliższych drzewach czy płotach :)

  3. Tak, tu ma rację. Starannie przymocowane jest. W końcu pęd powietrza od przejeżdżajacych pociągów porozwlekałby je nie tylko po okolicznych drzewach ;)
    Na szybko takie zdjecie znalazłam; http://jmilke.files.wordpress.com/2008/04/drying-clothes.jpg Chyba zresztą zrobione z pociągu.
    A pranie przypomniało mi przy okazji ciekawą kwestię – pralki. W Japonii namiętnie podłącza się je na balkonie, ewentualnie tarasiku – zazwyczaj ogólnodostępnie. Oczywiście z powodu małego metrażu mieszkania. I co? Nie dość, że nikt „naszej” pralki nie użyje, to też nikt nie ukradnie. A jak jest w chińskich uliczkach?

  4. No cóż, w pewnym sensie pralki są na zewnątrz i rzeczywiście ciężko je ukraść, ponieważ… zazwyczaj to umywalka „zewnętrzna” przed domkiem – do prania ręcznego.

    Co do tych co lepiej wyposażonych, to chyba prawdziwe jest to, że to tarasiki czy balkony często, ale choinka jak ukraść pralkę z balkonu z 4 piętra? :)

    W ogóle jakoś nie wyobrażam sobie złodzieja uciekającego z pralką :)

Zostaw komentarz