Globalne ochłodzenie

Biorąc pod uwagę pogodę w Szanghaju, można się wyraźnie zdenerwować na naukowców, którzy prorokują spowodowane przez człowieka globalne ocieplenie. Jeśli ktoś by się zastanowił, to analizując pomiary czy też wcześniejsze kroniki bez tak dokładnych pomiarów (ale wystąpienie śniegu, pewną przesłanką jest) to można dojść do wniosku, że mniej więcej co 200 lat, temperatura wyraźnie odbija w którąś stronę. Biorąc pod uwagę historię obarczanej winą za ocieplenie motoryzacji, to wystarczy się cofnąć o te pierwsze dwieście lat, by zastanowić się głębiej na wpływem gazów wydzielanych przez dorożki i wozy drabiniaste (no może nie do końca przez pojazdy te same w sobie).

Jest 30 marca, a temperatura waha się między 7 a 14 stopni. Przy wysokiej wilgotności i wietrze, to wcale nie przypomina przyjemnej wiosny. Jeśli zaufać w ocenie temperatur Chińczykom, a nie mojej subiektywnej oziębionej opinii, to wszyscy noszą ciągle dosyć zimowe ubrania.

Dość powiedzieć, że niedawno różne ekologiczne grupy, po opublikowaniu wyników pomiarów w różnych miejscach globu, zaczęły okrzykiwać „sukces w walce z globalnym ociepleniem”. Teraz zgodnie z logiką powinni walczyć, o emitowanie (tak potrzebnego przecież do życia roślinom) większych ilości CO2, bo inaczej czeka nas epoka lodowcowa.

Tak jak 200 i 400 lat temu mieliśmy wpływ na wahania temperatur, tak i mamy dzisiaj. Jeśli w przeszłości, nie było jakiegoś porażającego spisku „zwolenników kapusty i grochu” o którym nie wiemy, to chyba Ci naukowcy, którzy spijają dotacje – a także biorą udział w wielkich interesach, pomagając ustalać wszelkie limity emisji CO2 i handel nimi, to tylko kolejny sposób na napychanie czyichś kieszeni.

Share on Facebook

Zostaw komentarz