Operacje plastyczne

Jeśli wziąć pod rozważenie, coś tak płynnego jak kategorie piękna, każde stwierdzenie, zaczynające się od: „każdy uważa że…” raczej odbierzemy jako przesadzone. Aby podać jaśniejszy przykład: jeśli sprecyzować szerszy wachlarz możliwości, do np. jednej osoby – powiedzmy: wszędzie rozpoznawanej aktorki – ciągle znajdziemy przynajmniej kilka osób, przekonanych, że albo za chuda, albo za gruba, albo za duże oczy, albo za małe,  albo nieproporcjonalna twarz, albo zbyt proporcjonalna itd. itd.

Mam wrażenie, że w Chinach to działa nieco inaczej. Jak coś jest piękne, to podoba się wszystkim i basta. Aktualnie jeśli chodzi o wyznaczniki urody, to duże (najlepiej nieskośne) oczy i „wysoki” nos (czyli jeśli dobrze rozumiem, dłuższy, prosty – no taki bardziej zachodni) są wspólnymi mianownikami, dla wzorców piękna obu płci.

Poza tym łatwo sprecyzować też co piękne nie jest: bardzo mało wyraziste oczy, skośne, a nos mały i płaski (czyli taki no bardziej właściwy kulturze azjatyckiej). Do tego można doliczyć zbyt mięsiste usta, kwadratową szczękę czy też zbyt owalną twarz (skupiłem się na kobiecych mankamentach w chińskim podejściu).

Jak do tej pory, jeśli dobrze się orientuję, pierwsze niedoścignione miejsce w ilości operacji plastycznych na mieszkańca kraju, dzielnie piastuje Korea Południowa. W związku z tą statystyką i związaną z nią ilością przybytków świadczących usługi w tej dziedzinie, jest oczywistym kierunkiem dla krajów ościennych, dla wykonania operacji, w renomowanych ośrodkach, w niekoniecznie najdroższej światowej cenie.

Jeśli miałbym zgadywać, to w związku z proponowanymi i powszechnie akceptowanymi kanonami piękna, bogacące się Chiny, może nie prześcigną Korei w statystykach per capita, ale z pewnością suma operacji w kraju, dobije do słusznych rekordów.

Najczęściej przeprowadza się operacje oczu (usunięcie typowej „podwójnej” powieki oraz powiększanie tudzież „prostowanie”), nosa (wydłużanie, prostowanie, zwężanie), a także powiększania piersi.

Jeśli ktoś ma wątpliwości, co do zasięgu „powszechnych kanonów piękna” – warto zwrócić raz jeszcze uwagę, na ilość kobiet na ulicy, które nie mają przefarbowanego koloru, lub pofalowanych / kręconych włosów na ulicy w Szanghaju (Azjaci naturalnie mają włosy czarne i proste). O ile po chwili wertowania tłumu, znajdziemy pewnie taką osobę, to można odnieść wrażenie, że to odosobniony przypadek, w tłumie ciekawych wariacji między kolorem kakao i buraczanego.

Ciekawe czy aktualnie panujący kanon piękna, przetrwa na tyle długo, że doczekamy się czasów, gdy na ulicy w Szanghaju, ciężko będzie spotkać Azjatkę o skośnych oczach.

Share on Facebook

Zostaw komentarz