Szczelny chiński ognisty mur

Chińska zapora sieciowa, zwana „Wielkim Murem”, ma zadanie odcinać dostęp do niepożądanych (w interpretacji chińskich władz) treści, użytkownikom na terenie Kraju Środka. W marcu (za NYT: 24.III) dała o sobie znać użytkownikom Youtube.com, całkowicie odcinając dostęp do treści, zawartych na łamach serwisu.

Jedną z nowinek przy tej okazji, był brak podania powodu, dla zastosowania blokady (wcześniej takie informacje się pojawiały w mediach wraz z prowadzeniem blokady, bądź też w odpowiedzi na pytania prasowe). Nie wiadomo więc, czy powodem był film dotyczący zdarzenia w Tybecie, (film ujawniający brutalne traktowanie protestujących ) czy też, co bardziej prawdopodobne, incydent niedaleko wyspy Hainan na Morzu Południowochińskim w którym brał udział amerykański statek i kilka chińskich.

Mówi się, że Chińczycy zainwestowali sporo w stworzenie floty napędzanych silnikami Diesela łodzi podwodnych, których baza znajduje się właśnie na wyspie Hainan. W skrócie: amerykański statek „Impeccable”, wg. strony amerykańskiej znajdujący się na tych wodach legalnie, wg. chińskiej łamiący prawo (nie podano jakie), został otoczony przez kilka chińskich jednostek (jednostka zwiadowcza, dwa mniejsze trawlery, patrolowa jednostka rybacka i statek badawczy – oceanograficzny [sic!]), a następnie jeden ze statków próbował bosakami podnieść kabel amerykańskiego sonaru.

To pierwsze tak poważne, „nieporozumienie” z udziałem armii obu krajów, od czasów kolizji samolotów w 2001 roku.

Zapora jest trudna do obejścia. Dawniej, były to proste blokady, które łatwo można było obejść korzystając z wielu serwerów proxy, bądź oprogramowania lub stron internetowych pomagających w niebezpośrednim dostępie do treści. Teraz, bez szyfrowanego połączenia (które jest o wiele wolniejsze i bardzo utrudnia dostęp do treści video), próba połączenia z „niedostępną” stroną, powoduje kasowanie pakietów, na drodze między użytkownikiem, a serwisem – niezależnie od tego, jak bardzo przekieruje się samo połączenie.

Wcześniej, Chiny stosowały różnego rodzaju blokady okresowo i częściej było to odcięcie dostępu do konkretnych treści (np. strony zawierające jakieś słowo klucz, czy np. konkretny film), a rzadziej była to całkowita blokada całego serwisu.

Google, które jest właścicielem serwisu Youtube, wcześniej szło na wiele ustępstw wobec chińskich władz, aby móc rozwijać się na największym rynku na świecie (od zeszłego roku, wedle statystyk, Chiny prześcignęły USA w liczbie internautów). Mimo zabiegów potentata z Mountain View, ciągle nie jest jasne, co było faktyczną przyczyną blokady serwisu, a także jak długo ona potrwa.

Bardzo prawdopodobne wydaje się, że blokada, może być jedynie zakrojonym na dużą skalę testem, nowych rozwiązań w ramach cenzury. Jeśli jakieś rozwiązanie zadziała z wystarczającą skutecznością na serwisie pokroju Youtube, z pewnością może być używane powszechnie w wielu innych przypadkach.

Jako teorię spisku, można też nadmienić, że główny konkurent – wyszukiwarka Baidu.com i powiązany z nią serwis video Youku.com, nie byłyby specjalnie zmartwione, gdyby Google i Youtube, napotykały w Chinach pewne problemy.

Share on Facebook

Zostaw komentarz