Gdzie ten kryzys

W kwietniu, nie licząc wspomnianych w niedawnym wpisie, mieszkań przeznaczonych na przesiedlenia ludności, sprzedało się 1 mln 890 tys. metrów kwadratowych mieszkań. Oznacza to 25 procent wzrostu w stosunku do miesiąca poprzedniego lub 97% wzrostu wobec analogicznego okresu poprzedniego roku. Od trzech miesięcy, utrzymuje się comiesięczny dwucyfrowy wzrost sprzedaży mieszkań. Sprzedaż mieszkań za kwiecień, przekroczyła tym samym, średnią z roku 2007, w którym rynek mieszkań oceniany był jako przegrzany.

Głównym graczem na rynku mieszkań, nie są inwestorzy, a osoby prywatne – domyślni mieszkańcy kupowanych nieruchomości. Ponad 60 procent kupowanych mieszkań, to obrzeża wyznaczone przez okrężne obwodnice, oraz dalsze regiony. Tylko 10 procent nieruchomości kupowanych jest w centrum.

Samo kupno mieszkania w Chinach jest dosyć zabawne w swoim znaczeniu. W rzeczywistości bowiem, to 70-letnia dzierżawa od państwa. Dodatkowo każda umowa zawiera klauzulę, o tym, że państwo może w dowolnym momencie dzierżawę zakończyć, z dowolnego powodu. W takim przypadku zazwyczaj (choć niekoniecznie) państwo proponuje rekompensatę, wyliczoną przez siebie (można taką wysokość zaskarżyć w sądzie, praktyka jednak dowodzi, że nie wygrywa się takich spraw). Niech żyje poszanowanie własności!

Pomijając bardzo silną skłonność Chińczyków do oszczędzania, istnieje jeszcze jeden naturalny powód dla którego rynek nieruchomości raczej nie wpadnie zbyt szybko w stagnację. W badaniach przeprowadzonych przez China Youth Daily, 52 procent niezamężnych kobiet odpowiedziało, że uznaje kupno mieszkania przez partnera, jako jeden z warunków koniecznych przed zawarciem małżeństwa.

Aby obcokrajowiec mógł zakupić (czyt. długoterminowo dzierżawić) mieszkanie, musi spełnić parę warunków. Między innymi, to przynajmniej roczny pobyt wraz z kartą pobytu, przynajmniej 30 procent wkładu własnego, bardzo dobra znajomość przepisów i wyczulenie na próby oszustwa – tudzież zaufanie komuś na miejscu, bądź powierzenie przeprowadzenia operacji renomowanej agencji.

Jakby nie patrzeć na dane, nie da się ukryć, że „światowy kryzys” ma dosyć osobliwy wpływ na Chiny

Share on Facebook

Zostaw komentarz