Chińskie psy

Nie wiem czy stereotyp, że w chińskich potrawach można znaleźć mięso z psa wynika z tego, że faktycznie w niektórych regionach Chin da się takie potrawy spotkać, czy też jest to ogólne pojęcie bo „gdzieś w Azji je się psy”, a większość ludzi nie rozróżnia poszczególnych nacji Azji.

W oczach samych Chińczyków, psie mięso to typowo koreańskie danie. W oczach samych Koreańczyków, to danie istniejące w kuchni koreańskiej, jednak nie, aż tak typowe jak inne (np. kiszone na ostro warzywa). Ziarno prawdy w takim nastawieniu musi być, bowiem od południa aż po północ, psie mięso raczej pojawia się w menu tylko koreańskich restauracji. Czasem w skojarzeniach, jest to danie rodem z Sichuanu. Na pewno można je kupić w graniczącej z Wietnamem prowincji Yunnan – to akurat wiem dzięki pewnej relacji WWW polskich podróżników, polujących na odrażające w ich ocenie dania (nie wspomnę jednak adresu, chyba w archiwach Onetu).

Jedno z przeświadczeń o daniach z psa, jest raczej błędne. Chodzi mianowicie o to, że psie mięso ma być dodawane lub zamieniane z mięsem bardziej popularnych zwierząt hodowanych na mięso. W to ciężko uwierzyć. Dania z psa w koreańskich restauracjach to jedne z najdroższych. Zdecydowanie taniej wychodzi wieprzowina czy wołowina lub drób. Raczej więc nie ma obaw, że ktoś nam podrzuci taką niespodziankę na talerz, jako smażonego kurczaka.

Koreańczycy wierzą, że takie mięso pomaga mężczyznom na potencję, dodatkowo wyraźnie przekonują, że mięso z psa w restauracji, pochodzi ze specjalnych hodowli, które nie maja wiele wspólnego z psami – zwierzętami domowymi.

Gdyby się głębiej zastanowić nad kulturowymi specyfikami różnych regionów, to w oczach większości mieszkańców Indii to my jesteśmy barbarzyńcami bo jemy wołowinę. Jak wiadomo, dla Żydów wieprzowina nie jest koszerna, a dla islamistów nawet dotyk mięsa wieprzowego jest kalający. Buddyści w ogóle nie uznają zabijania czegokolwiek, wliczając muchę paskudzącą na naszym posiłku.

W miarę do mnie to przemawia kulturowe wyjaśnienie, jednak przykład mięsa psa jest z pewnego punktu widzenia bardziej rażący. Jeśli popatrzeć na łańcuch pokarmowy, to zjadanie mięsożercy przez mięsożercę nie jest specjalnie naturalne.

Samemu nie mam zamiaru mięsa z psa kosztować, a ludzie spacerujący ze swoimi pupilami, też jakby mniej są tym zainteresowani. Istnieje jednak pewna moda, która jest przerażająca. Bardzo wiele z psiaków, nosi ubranka, buciki [sic!], a nierzadko także mają farbowaną sierść! Często psiaki są przekarmione. Nie będę próbował budować teorii, że taka nadopiekuńczość i upodabnianie zwierzaków domowych do ludzi, jest jakoś związana z ciągle aktywną „polityką jednego dziecka”, ale na pewno skala ubrankowego szaleństwa jest znacznie większa niż chociażby w Polsce. Trzeba przyznać, że za pełną miskę te psiaki muszą znosić istne tortury.

Share on Facebook

Zostaw komentarz