Zawody i mecz

Po raz kolejny udało mi się wziąć udział w wyścigu „Smoczych Łodzi” (Dragon Boats; 划龙舟; hualongzhou) . Tym razem zespół zasilony nowymi siłami, nieskromnie zaznaczę: powalczył o najwyższe stawki wygrywając z gospodarzami w bezpośrednim wyścigu i zajmując trzecie miejsce w finale.

Ściganie się smoczych łodzi, to jedno z obowiązkowych wydarzeń przy święcie Duanwujie 端午节 czyli obchodach 5 dnia 5 miesiąca kalendarza księżycowego, które tłumaczy się często właśnie jako festiwal smoczych łodzi.

Oprócz tego, to czas na porządki, odegnanie złych duchów i obowiązkowo zjedzenie zongzi czyli kleistego ryżu, z różnymi dodatkami (najprostsze to z fasolką) który pakowany jest w liście bambusa lub trzcinę. Przy święcie pije się też wino realgarowe.

Na to święto zaplanowany został też mecz towarzyski piłki nożnej, Chiny-Niemcy. Dzięki determinacji znajomych udało się dostać bilety (o dziwo problemem nie był brak biletów, a jedynie pewnych rozmiarów kolejka do kas zaraz przed meczem). Stadion nie był specjalnie zapełniony. Co prawda 80 tys. miejsc to niemało, ale wydaje się, że w Szanghaju zniknięcie takiej liczby biletów nie powinno stanowić problemu. Dodatkowym dowcipem był fakt, że optycznie znakomita większość chińskich kibiców nosiła koszulki niemieckiej reprezentacji. Chyba prawdą jest, że chińscy fani są nieco obrażeni na reprezentację za brak sukcesów. Tylko mały sektor powiewał flagami i wyraźnie przyszedł przygotowany w czerwono-żółtych barwach – mogę jedynie zgadywać, że to coś w rodzaju klubu kibica. Niemniej jednak udało się przeprowadzić „przerywaną” pustymi trybunami, falę meksykańską i zabawa była niezła.

Reprezentacja Chin rozpoczęła kilkoma na prawdę niezłymi akcjami, z których już w 5 minucie padła bramka. Niemcy wyglądali jakby przyjechali na spacer i bali się spocić. W końcu strzelili wyrównującą bramkę, ale do ostatnich minut, to Chińczycy przeprowadzali więcej akcji. Zdarzyło mi się widzieć wcześniej fatalną grę chińskiej reprezentacji ale wczorajszy występ na prawdę był niezły.

Co warto wspomnieć, najtańsze bilety, na które zdecydowaliśmy się ze znajomymi (80RMB) okazały się niezłymi miejscówkami – kupione na pół godziny przed meczem. Przy meczu lokalnej drużyny taki wyczyn zakrawałby na cud.

Share on Facebook

Zostaw komentarz