Rośnie pokolenie maminsynków

W Chinach czas egzaminów na uczelnie wyższe to czas bardzo napięty. Ponieważ trudy uczenia się to wystarczające brzemię dla młodych adeptów wszelkich nauk, większość napięcia wokół samych egzaminów w Chinach przejmują rodzice do spółki z dalszą rodziną i znajomymi. Rodzice biorą na siebie cały proces, od rejestracji petenta (często przybywając na docelową uczelnię w kilkuosobowym gronie, jednak niekoniecznie z samym zainteresowanym), aż po odstawienie latorośli pod drzwi sali egzaminacyjnej.

Ciężko w czasie egzaminów znaleźć taksówkę. Rezerwacje są dokonywane odpowiednio wcześnie. Oczywiście jeszcze lepiej jak da się podwieźć własnym samochodem. Ponieważ mimo asekuracji rodzicielskiej, drobne błędy (jak np. brak dowodu tożsamości) się zdarzają, pomoc niesie także policja, która delikwenta zawiezie tam i z powrotem w tak naglącej sytuacji. Oczywiście skoro egzaminy, to wszelki hałas który mógłby rozproszyć przyszłość narodu, jest bardzo niepożądany. Rodzice czuwający nad poprawną atmosferą, szybko reagują na wszelkie roboty drogowe, remonty czy prace prowadzone na placach budowy w okolicy. Nierozsądni, którzy mimo tak ważnego wydarzenia, próbowaliby dalej pracować, spotkają się z wezwaną przez rodzicieli policją.

Ponieważ na drodze do sukcesu (zostania studentem), większość rodziców planuje także wszelkie aktywności swoich dzieci, taki młody człowiek poza obciążeniem, już i tak napiętym harmonogramem w szkole, ma bardzo szczelnie wypełniony czas wolny, zajęciami z angielskiego, korepetycjami, nauką gry na jednym bądź kilku instrumentach muzycznych i wszelkimi możliwymi dodatkami, które akurat są w modzie (z tej puli która wróży dobrą przyszłość). W związku z powyższym, poza tymi zajęciami, chińska młodzież niewiele potrafi. Znajoma nauczycielka, przytoczyła mi pewną sytuację z życia wziętą: w Chinach jajko ma konotacje z wiedzą, mądrością. Jeden z profesorów, na pierwszym spotkaniu z pierwszym rokiem studentów przyniósł więc w prezencie, specjalnie tradycyjnie przyrządzone jajka na twardo i …

… mało kto wiedział, jak się zabrać do jedzenia (najpierw warto usunąć skorupkę).

Share on Facebook

Zostaw komentarz