„Ja tylko niosę pomoc!”

Do dzisiaj, ilość zachorowań na tzw. „świńską grypę” w Szanghaju wynosi 89 osób. Jeśli dobrze śledzę prasę, to nikt tu z tego powodu nie umarł. Jak na ponad 20-milionowe miasto taka ilość raczej nie przypomina lansowanej przez WHO pandemii. Trudno oprzeć się wrażeniu, że takie twory jak ta cała Światowa Organizacja Zdrowia ma w tym jakiś inny cel.

Jeden z leków mających skutecznie walczyć z wirusem grypy, produkowany na licencji szwajcarskiego producenta, ma być wytwarzany w tempie 2 milionów kapsułek na miesiąc. Chińskie firmy prowadzą także własne badania. Seria próbna szczepionek wyprodukowana w ilości 90 tys. sztuk została skierowana na testy. Maksymalna możliwość produkcyjna ma wynieść 600 tys. szczepionek na dzień. To tylko jedna z 11 chińskich firm, która może produkować szczepionki na grypę.

Tak, Chiny to spory rynek. Można tu sprzedać swoje produkty w wielkich ilościach. Jeśli jeszcze medialna panika wokół „świńskiej grypy” pozwoli, to może rząd pokusi się o jakieś powszechne szczepienia jakichś grup społecznych (może najmłodszych dzieci?), za darmo – czyli za pieniądze podatnika. Możliwe, że wcale nie będzie to potrzebne i miliony Chińczyków chociażby z chińskiej klasy średniej, sami zadbają o swoich jedynaków.

Wszystko to wygląda na to, że „to taka akcja, żebyś dał piątaka”.  Jest co prawda nadzieja, że tak małe liczby zachorowań i fakt, że pozostałe „niepandemiczne” choroby każdego dnia zabijają w Kraju Środka ludzi w bardziej „pandemicznych” liczbach, nie nabiorą chińskich włodaży. Może jednak się tak zdarzyć, gdy ktoś stwierdzi, że da się na tym zarobić…

Na gigantyczny przekręt zwany „handlem emisjami CO2″ Chińczycy się nie dali nabrać. Tam jednak Chińczycy by za pozostawanie w umowie, płaciliby grube sumy. Tutaj, może się okazać, że stworzona okazja do zarobienia pieniędzy, nie tylko pozwoli zasilić budżet niezłymi wpływami, ale jeszcze wszyscy „ocaleni przed świńską grypą” będą dziękować władzom za ratunek.

Share on Facebook

Zostaw komentarz