Tajwan – królestwo skuterów

Pamiętam, że w Malezji ciężko było zauważyć jakiś chociażby pojedynczy rower. Wszędzie, motocykle, skutery i wszelkiej maści napędzane małej pojemności silnikami dwu-, lub czterosuwy. Na Tajwanie, częściej można zobaczyć parę rowerów, ale jest tu bezsprzecznie najwięcej skuterów. Piszę jeszcze bez wrażeń ze stolicy, tak więc można to uznać za opinię bardziej „prowincjonalną”.

O ile w Polsce uważałem skuter za coś co już nie jest zdrowym w poruszaniu się rowerem, ale jeszcze nie jest motocyklem, przez co nie można za bardzo pojechać w nieco odleglejsze miejsca, tak tutaj po przemieszczaniu się tym „kalekim” w mojej opinii środkiem transportu, zaczynam doceniać jego miejskie walory. Silnik, hamulce i wszelkie techniczne ‚braki zalet’  większości z tych konstrukcji rekompensuje niska cena i minimalne spalanie. Nad motocyklem, poza właśnie kosztami eksploatacji, ma też jedną subtelną zaletę. W gęstym azjatyckim ruchu ulicznym, na skuterze ciężko zahaczyć o kogoś / coś kolanem :)

Zalety wobec roweru przy 37 stopniach w cieniu trudno przeceniać.

Z obserwacji czysto „chodnikowych” to warto zaznaczyć, że mimo różnych ograniczeń, to w większości ulice są dla ludzi. To znaczy, w wielu miejscach można parkować samochód czy skuter na poboczu czy nawet chodniku. W Szanghaju poza nielicznymi wyznaczonymi parkingami, zakaz dla samochodów jest praktycznie totalny. Nikt też nie zbiera drobnych, za zatrzymanie się rowerem / skuterem na „publicznym” chodniku. W Polsce na razie są parkometry i kontrole stref parkowania- oby to nie był krok do chińskich rozwiązań :)

Share on Facebook

Zostaw komentarz