Chińskie drzwi

Szanghajska pogoda zawsze może być tematem do nawiązania rozmowy. Teraz mimo 23 stopni, wrażenie jest lekkiego chłodu. Wyjście wieczorem gdy temperatura zaczyna sięgać nawet nieco poniżej 20, w samym podkoszulku, może okazać się dosyć chłodnym przeżyciem. Skoro zbliżają się pierwsze chłody, jak bumerang powraca temat szanghajskiego budownictwa (przeważnie cienkie ściany, „przewiewne” okna itd.), które ani nie pomaga w lecie utrzymać temperatury obniżanej klimatyzacją, ani w zimie w ogrzewaniu.

Mimo, że temat wydawał się wyczerpany, to jak się okazuje, zawsze można się dowiedzieć czegoś nowego. Do tej pory w miejskich realiach, gdy atakowała wilgotna, nieprzyjemna zima, za każdym razem nie mogłem wyjść z podziwu, jak niektórzy ludzie dookoła wytrzymują, otwierając na cały dzień drzwi na oścież, a z drugiej strony również okna.

Jedną z odpowiedzi była sprawa wiary w duchy, które wedle wielu wierzeń azjatyckich, mogą się poruszać tylko po linii prostej. W takiej sytuacji, gdyby otworzyć drzwi i duch taki znalazłby się zamknięty w mieszkaniu, mógłby się zdenerwować albo co gorsza zadomowić. Stąd permanentne wietrzenie w wielu mieszkaniach, szczególnie w starszym budownictwie, gdzie mieszka więcej seniorów.

Teraz dowiedziałem się jeszcze o pewnym przyzwyczajeniu, czy może tradycji. Dawniej, ale także w niektórych miejscach gdzie zachowało się tradycyjne budownictwo, drzwi do domu, nie były tak oczywistym rozwiązaniem technicznym, jak je dzisiaj rozumiemy. Nie było zawiasów, ani szyn do suwania, drzwi wstawiało się w framugę pod wieczór, a zdejmowało z framugi rano i stawiało obok, aż do zmroku. Framuga to również umowne określenie, bo czasem oznaczało to przestrzeń od jednego słupa nośnego do następnego.

Czasem, szczególnie w sklepach, restauracjach, zdejmowało się w ten sposób całą ścianę, lub nawet wszystkie. Tego typu otwarte przestrzenie, dzisiaj można zaobserwować, szczególnie w południowych regionach Azji. Na ile przyczyniły się do takiego rozwiązania, masowe wędrówki duchów, czy też może te wędrówki stały się wytłumaczeniem, aby nie doprowadzić do jakiegoś zaduchu (który być może w wilgotnym klimacie mógłby prowadzić do chorób groźniejszych niż spowodowany takim „permanentnym przeciągiem” katar).

Dla językoznawców, można przy okazji wspomnieć wyrażenie z języka potocznego:

开板,kaiban czyli dosłownie „otworzyć deskę„, co tłumaczy się jako zacząć godziny pracy, w rozumieniu sklepu/restauracji tudzież innego przedsiębiorstwa. Analogicznie wykłada się 关板, guanban jako zamknąć sklep/ zakończyć dzień pracy. Wspomniana „deska” występuje też w wyrażeniu, oznaczającym, że nic się nie sprzedało (lub brak zysku): 白板,baiban czyli dosłownie „czysta/pusta deska” (bai oznacza też kolor biały).

Share on Facebook

Zostaw komentarz