„Ayi”- czyli pomoc domowa

Mimo, że 阿姨 (czyt. ayi) to w tłumaczeniu: „ciocia”, to właściwie nie jest to termin używany w rodzinie. Bo na przykład na siostrę naszej mamy powinniśmy powiedzieć 姨妈; 姨姨 (czyt. yima; yiyi), a na młodszą siostrę ojca 姑姑 (czyt. gugu) – terminów w zależności od starszeństwa i strony relacji jest bardzo wiele (jest to raczej temat na co najmniej obszerny artykuł, a nie na wpis na blogu).

„Ciocia” ze stwierdzenia „ayi” funkcjonuje częściej jako określenie na każdą osobę w średnim wieku, z którą nie posiadamy żadnych relacji rodzinnych, natomiast nie jesteśmy pewni jak powinniśmy się precyzyjnie do tej osoby zwracać.  Co prawda jeśli użyjemy nazwiska przed tym zwrotem (np. 王阿姨,czyt. Wang ayi), to oznacza to po prostu konkretną osobę w średnim wieku, z którą mamy relacje dobre na tyle by znać tej osoby nazwisko, ale związane nie z rodziną, a raczej z np. mieszkaniem w sąsiedztwie lub umowami w rodzaju najmu, czy częstym goszczeniem w restauracji pani Wang z, którą się zdążyliśmy zapoznać.

„Ayi” wreszcie, a może przede wszystkim oznacza pomoc domową. Generalnie w rosnącym tempie życia, a przy tym zarobków, w szczególności w miastach takich jak Szanghaj i wygodnym podejściu do życia samych Szanghajczyków, egzystowanie bez sprzątaczki/kucharki/pomocy do wszystkiego wydaje się wielu niemożliwe. W zależności od majętności i zwyczajów mieszkańców, osoba taka albo przychodzi okazjonalnie posprzątać, albo też codziennie sprzątać, prać i gotować. Znam jedną szanghajską młodą parę, która nie wyobraża sobie życia bez „cioci” (nie mają dzieci). Odpowiednio wcześnie przed powrotem z pracy do domu, wystarczy złożyć zamówienie na kolację, a „ciocia” wybierze się na zakupy i przygotuje posiłek. Wielu z znajomych korzysta przynajmniej z pomocy korzystając z usług ayi przy sprzątaniu (tu także bardzo licznie dają pracę obcokrajowcy).

W roli ayi, zazwyczaj pracują osoby z prowincji w średnim wieku i w związku z tym w okresie przedświątecznym (14 lutego wypada Chiński Nowy Rok), jak donosi prasa – coraz trudniej o znalezienie jakiejkolwiek pomocy domowej.

Przyznam się szczerze, że nie korzystam z takiej pomocy, natomiast wiem, że sprzątanie kosztować może już kilka yuan’ów i raczej nie przekroczy kilkudziesięciu, nawet w lepszej dzielnicy w większym mieszkaniu.

Nie wiem czy to dlatego, że Chińczycy w sprawach prac domowych zawsze wydawali mi się, nieco leniwi – czy też może z powodu zakorzenionych przyzwyczajeń, sprzed okresu komunizmu, do życia w domach ze służbą (przynajmniej na pewnym pułapie statusu społecznego), ale jest to zjawisko bardzo popularne. Z racji na tą popularność, byłbym daleki od nazywania ludzi dających pracę ayi, nową arystokracją – raczej wypadałoby powiedzieć, że umacnia się pewna nisza w sektorze usług.

[Ponieważ wróciłem na Święta i Nowy Rok do Polski, nie udzielałem się na blogu - usprawiedliwiam się więc za brak życzeń. Z racji na to, że Chiński Nowy Rok jeszcze nie nadszedł - pozwolę sobie na życzenia samej pomyślności wszystkim czytelnikom tego blogu, zarówno w 2010, jak i nadchodzącym wielkimi krokami, chińskim Roku Tygrysa. ]

Share on Facebook

Komentarze (4) do wpisu '„Ayi”- czyli pomoc domowa'

  1. Bardzo cieszę się, że znalazłem tę stronę. Na początku kwietnia planujemy odwiedzić Shanghai i mam nadzieję, że znajdę tutaj kilka odpowiedzi na pojawiające się pytania i wątpliwości :) Pozdrawiam z Filipin.

    Paweł U.

  2. Jeśli chociaż trochę strona pomoże, będzie mi bardzo miło. Zapraszam! Pozdrawiam chwilowo z Polski :)

  3. Witam, znalazłam tego bloga w zeszłym miesiącu i właśnie skończyłam czytać wszystkie wpisy. Blog bardzo ciekawy i dobrze się go czyta :) oby tak dalej
    pozdrawiam z straszliwie zimnego Krakowa

  4. Dziękuję za wytrwałość w czytaniu! Dzięki za miłe słowa :)

Zostaw komentarz