Co z „moim” bankiem w Chinach

Zauważyłem, że wiele z osób jadących turystycznie do Chin, stara się przewidzieć wydatki podczas podróży, zabierając odpowiednią ilość gotówki, którą zamienią w banku (w Chinach nie ma instytucji kantorów, alternatywą są jedynie nielegalne „koniki”). O karcie czy to debetowej czy kredytowej myśląc raczej jako o awaryjnym rozwiązaniu. W podróżach służbowych, obok gotówki często już potrafi przeważać firmowy „plastik”. To faktycznie rozsądne, jeśli jednak zostaje się na dłużej, warto zastanowić się nad różnymi rozwiązaniami.

Większość kart z serii VISA czy MasterCard, czy nawet proste debetowe ich wersje działają w Chinach bez zarzutu, natomiast trzeba pamiętać, że mowa raczej o większych miastach. Ciągle też, mimo popularności bezgotówkowych transakcji w centrach handlowych,  w wielu miejscach, dokonamy zakupu tylko gotówką. Co więcej, w tak prozaicznej czynności jak płatność za mieszkanie, część z właścicieli wybierze gotówkę (domyślam się, że w ten sposób, mogą uniknąć pewnych obciążeń podatkowych). O ile więc płatności bezgotówkowe są coraz popularniejsze, życie bez gotówki na dłuższą metę raczej jest niemożliwe. Wypada więc przybliżyć nieco temat bankomatów.

O ostatnich problemach z wypłatami z polskich kart w bankomacie w Szanghaju, słyszałem cztery lata temu. Co prawda popularne w Polsce kradzieże przy użyciu skanera kart, kamerki podglądającej kod PIN, czy nakładek na klawiaturę, czy też wreszcie tych przekrętów ze stawianiem kompletnego „lewego” bankomatu, w Chinach praktycznie nie występuje (jeden news w prasie o jakiejś formie podglądania PIN, który przewinął mi się w gazetce popołudniowej), ale wcale nie oznacza to, że nie staniemy się mimowolnym pionierem w takim procederze. Wydaje mi się, więc, że jeśli ktoś ma jakieś obawy i nie ma pewności co do bankomatów w centrach handlowych czy na ulicy, warto skorzystać z bankomatów ulokowanych wewnątrz placówki banku.

Prowizje, czyli coś co może być nieodczuwalne podczas krótkich pobytów, w dłuższym terminie może irytować. Polskie banki których ofertę poznałem, stosują opłaty minimalne od 9,99 do 15 złotych (zwiększaną procentowo) za wypłatę gotówki w bankomacie poza Europą. Jeśli ktoś więc wypłaty dostaje na polski rachunek, lub też radośnie wydaje swoje oszczędności na edukację czy podróże, warto zastanowić się nad tym jak takich opłat uniknąć.

Jeśli mówimy o dłuższym pobycie, sprawa „wwiezienia” gotówki raczej jest najmniej rozsądna. Nie tylko oznacza to, że musimy zadeklarować na granicy wszelkie sumy powyżej 5000USD na głowę (bądź powyżej 20 000RMB), co dodaje problemów na granicy, ale pozostaje kwestia bezpieczeństwa. O ile poza (jak twierdzą znajomi Chińczycy) Kantonem, jest raczej bezpiecznie i ciężko sobie wyobrazić napad, to kieszonkowcy, złodzieje czyhający na śpiących pasażerów, na nie pilnujących bagaży, to w moim odczuciu plaga.  Przy okazji tematu pokonywania granicy, warto wspomnieć, że kurs wymiany walut i / lub prowizje na lotniskach są wyższe niż te w centrum miasta. Jeśli więc już wieziemy jakieś zaskórniaki w dolarach, warto wymienić jakąś część kwoty, albo po prostu skorzystać z bankomatu.

W sprawie bankomatów, warto zaznaczyć, że przynajmniej w Szanghaju, dosyć dobrze reprezentowane (jak na zagraniczny bank) są bankomaty Citibanku i HSBC. O ile do  „polskiego” HSBC  nie mam pewności jak rozwiązuje wypłaty ze „swoich” bankomatów, to Citibank Handlowy nie pobiera prowizji od wypłaty z takowych w Chinach (są inne zakamuflowane opłaty i własne kursy, ale to tańsze rozwiązanie, szczególnie dla częstych wypłat „na małe zakupy). Pozwolę sobie również zwrócić uwagę, na specyficzną sytuację na Tajwanie: Citibank na wyspie (przynajmniej większość dostępnych oddziałów w Taipei, w Douliou, Taichung i Kaohsiung) to instytucja oderwana od Citibank „spółki matki” i ciągle pobrane zostaną opłaty jak z „obcych bankomatów”.

Bezpiecznym i chyba najtańszym sposobem zarządzaniem chińskimi yuanami i także dokonywania płatności bezgotówkowych jest otwarcie konta w chińskim banku. To też właściwie jedyny sposób na szybkie i bezpieczne dokonywanie zakupów online (Paypal jest wybitnie niepopularny, także w związku z ograniczeniami i opodatkowaniem systemu), a założenie konta w chińskim odpowiedniku i tak wymaga posiadania chińskiego rachunku.

Otworzenie konta nic nie kosztuje, po prostu trzeba dokonać minimalnej pierwszej wpłaty (zazwyczaj równowartość kilkudziesięciu złotych), a potem kosztuje nas kilka złotych rocznie. Wypłaty w własnej sieci (ale często nie tylko) są darmowe. Jeśli chodzi o Szanghaj, to poleciłbym ICBC, ma chyba najwięcej placówek i bankomatów, a obsługa mniej przypomina iście PRL’owskie podejście wielu innych banków – to nie tylko własne odczucia, ale kilka luźno napomkniętych opinii znajomych.  Dodatkowo mają niezły system płatności internetowych (dla komputerów z Windowsem przy pomocy tokena, ale także kanał dla komórek przez WAP), o co zwracamy się z osobnym wnioskiem.

Szczególnie w mniejszych placówkach, nieodzowna wydaje się chociażby podstawowa znajomość chińskiego by otworzyć konto, a potem coś w banku załatwić. Natomiast wiem, że większe placówki, radzą sobie bez większych problemów z anglojęzycznym klientem. Znajomość języka będzie potrzebna także na chińskim „allegro” (czyli TaoBao). Szczególnie, że ogólnie przyjętą modą, jest dogrywanie wysyłki i detali (kolor, sposób wysyłki) przy pomocy chatu na Taobao.

Na pewno w samym Szanghaju płatności bezgotówkowe to dynamicznie rozwijający się temat. Na przykład przed EXPO, więcej płatności ma się odbywać przy pomocy nowych „zbliżeniowych” kart SIM do komórek. Które poza funkcją telefoniczną, będą działały jak karta płatnicza (wystarczy zbliżyć do czytnika, na tej samej zasadzie jak od lat działają karty do metra), a płatnością obciążony zostanie nasz rachunek telefoniczny. Bez gotówki jednak ciągle wielu spraw się nie załatwi.

Share on Facebook

Zostaw komentarz