Szanghajska (jeszcze) zima

W ramach wiadomości z działu „globalne ocieplenie”, w Szanghaju synoptycy odnotowują najdłuższą zimę w tym wieku. Mimo kilku wiosennych dni (temperatury około 20 stopni, bardzo spacerowe), w ostatnich dniach wróciły chłody. Wedle ustalonych norm, przyjście wiosny notuje się, gdy średnie temperatury przekroczą 10′C przez pięć kolejnych dni.

Przy okazji takiej wiadomości, zorientowałem się, że czytając zarówno lokalną prasę po chińsku czy angielsku, ciężko zauważyć artykuły pisane w tonie paniki, na temat globalnego ocieplenia. Kiedyś przemknął mi jakiś proekologiczny artykuł, w szanghajskiej popołudniówce i większy artykuł w prasie kolorowej, przedrukowany z jakiegoś zachodniego periodyku, ale poza tym z trudem coś można zauważyć. Owszem są artykuły o potrzebach budowy oczyszczalni, polepszania jakości powietrza, wody – ogólnie bardziej o zanieczyszczeniu, toksycznych odpadach i tym podobne. Bardziej w rodzaju namacalnych, wymierzalnych lokalnych problemów ochrony środowiska. Globalne teorie mają tutaj zwolenników i przeciwników, tak jak wszędzie na świecie, ale ponieważ żadna ze stron nie może udowodnić swoich teorii – nie prowadzi się w imię tego polityki. Z jakiegoś (wpływy z podatków, limitów?) powodu dzieje się tak w „cywilizowanych” krajach.

Niech będzie nawet tak, że globalne ocieplenie jakoś sobie zachodzi, to gdyby popatrzyć w annały i sięgnąć nieco wstecz, to jeszcze nie tak dawno do Szwecji mogliśmy przejechać po Bałtyku saniami, a z drugiej strony trochę wcześniej Grenlandia czerpała swoje imię właśnie z tego, że była „zieloną wyspą”. Utrzymywanie, że wtedy zmiany miałyby zachodzić z powodu np. emisji gazów cieplarnianych stawia w bardzo śmierdzącym świetle, wszelkie powozy konne z tamtej epoki.

Chińczycy nie podpisali protokołu z Kioto, nie płacą za swoje emisje i nie muszą ograniczać produkcji prądu, fabryk. Mam nieodparte odczucie, że nie śpią przez to mniej spokojnie, niż my płacący za „ograniczanie emisji” ciężkie pieniądze w podatkach, a także pośrednio większe opłaty za ograniczony produkcyjnie prąd produkowany w elektrowniach węglowych, więcej za produkty, których produkcja wymaga „emitowania” itd.

Ależ te Chiny to normalnie czyste zło! Rząd wyznacza specjalne strefy ekonomiczne, zwalnia z podatków, lub te obniża w produkcji, transporcie, przez co dranie taniej produkują i próbują zalać świat takimi ewidentnie za tanimi produktami. Nie chcą płacić innym krajom, za to, że sobie emitują CO2, który potrzebny jest do życia jakimś tam roślinkom – no po prostu grają nie fair! Jak tu nie uruchamiać barier celnych w naszej kochanej Unii Europejskiej, jak tu nie zarzucać limitów na import towarów, jak nie podwyższać ceł importowych! Sprawiedliwość musi być po naszej stronie.

Share on Facebook

Zostaw komentarz