Palacze zapłac(z)ą

Z wielkim zaciekawieniem przyglądałem się szumnym zapowiedziom, o wprowadzeniu nowego prawa „anty-papierosowego”. Prawo weszło w życie 1 marca i zapowiada się, że jeszcze nie raz można będzie przeczytać ciekawe newsy w lokalnej prasie. Jako, że sam nie palę, każde takie nowele prawne są niczym pisane dla mnie, ale z drugiej strony pamiętam że z badań statystycznych, jakoś na przełomie millenium, wynikało, że dziewięćdziesiąt kilka procent dorosłych Chińczyków (mężczyzn) pali (okazjonalnie, lub nałogowo). Odmowa papierosa w spotkaniu biznesowym, na „wyjściu na jedzenie” ze znajomymi, potrafi bardzo zagęścić atmosferę i zniszczyć nawet dobre już relacje.

Zakaz palenia w szpitalach, urzędach, przedszkolach, szkołach wydaje się być wręcz nieco spóźniony. Jednakże każdy kto był w chińskiej restauracji, albo klubie KTV (azjatycka wersja karaoke) wie, jakie są zwyczaje Chińczyków. Jedni palą przed posiłkiem i po posiłku, większość przynajmniej puści dymka po, a jeśli to wieczór i leje się alkohol, to i w pewnym momencie posiłku może się zdarzyć, że ktoś zapali.

Azjatyckie karaoke, to zazwyczaj spore przybytki, z wieloma osobnymi dźwiękoszczelnymi (w miarę) pokoikami, gdzie jest parę kanap, czasem mini scena, mikrofony, zmienne oświetlenie, a w samym KaraokeTV, mnóstwo ustawień poprawiających brzmienie (uwielbiają pogłos i wszelkie echo).

Nowe prawo zakazuje palenia w pokoikach KTV, co wydaje się przepisem, który jest całkowicie wbrew jakimkolwiek przyzwyczajeniom, a dodatkowo ingeruje w zwyczaje poszczególnych grupek klientów KTV. W tych małych pokoikach, śpiewa się w grupie znajomych, czasem partnerów biznesowych, kolegów z pracy – jeśli więc ktoś pali, to może to oznaczać, że wszyscy palą, albo, że nikomu to specjalnie nie przeszkadza.

Pojawiły się patrole, sprawdzających przybytki, grożąc wysokimi karami w przypadku gdy nie pojawią się zakazujące palenia znaki, lub gdy zakazy są nierespektowane. W jednym z klubów karaoke, gdzie wszystko było w porządku i zgodnie z przepisami pod względem, oznaczeń i powiadomień, jednak zagrożono wysokimi karami, gdyż „obsługa niewystarczająco przekonywała klientów, aby nie palili”. A kary grożące wcale są niemałe, to od 2000 do 10000RMB, aż po 30 000, gdyby wykroczenie się powtarzało.

Po prowokacjach policjantów w cywilu, odpowiedzialnych za ściganie nielegalnych taksówkarzy, wszystko wydaje się możliwe. Prosili oni o podwiezienie, Bogu ducha winnych kierowców, po czym próbowali zapłacić za podwiezienie, nawet wbrew woli zainteresowanego, by za chwilę zatrzymać „winnego” z regularnym patrolem policji.

O ile łatwiejsze (ba! przyjemniejsze) będzie wybrać się do KTV, pośpiewać sobie, napić się, coś zjeść, a przed płaceniem rachunku, puścić dymka, a następnie wyciągnąć legitymacje inspektorów Szanghajskiego Nadzoru Rynku Kulturalnego zagrozić karami, może zainkasować łapówkę, a może tylko groźnie pokiwać palcem w bucie i odwiedzić ten lokal w następny weekend?

Na razie z wizualnych obserwacji, to przed mijanymi urzędami, szpitalami, zaraz przy wejściu, w porze przerwy na lunch, marznie zwarta grupka palaczy. Ciekawe czy restauracje i KTV, a także popularne kawiarnie internetowe (czasem bardziej salony gier online) znajdą jakiś sposób na obchodzenie przepisów. Skoro jest limit 75 miejsc, podzielenie się na 74 miejscowe podmioty prawne, chyba będzie możliwe. A może bary KTV przefarbują się na palarnie z lekcją śpiewu?

Dla mnie takie przepisy są niepotrzebną biurokracją. Sprawa mogłaby być rozwiązana bardzo prosto: jakby miejsca z zakazem palenia się dobrze sprzedawały, to byłoby ich tyle na ile byłby popyt. Szpitale już dawno powinny rozwieszać wewnętrzne zakazy (i pewnie tak robiły, staram się omijać te przybytki z daleka) i z pomocą ochrony, lub dla bardziej opornych, policji wyrzucać i karać palaczy. Urzędy, szkoły czy przedszkola – podobnie. Oszczędziło by to pieniędzy podatnika, na tworzenie jakiś inspektoratów i patroli, które wydają się potrzebne jedynie sobie, aby ktoś mógł się zagrzać na urzędniczym etacie i otwierają nieograniczone pole do popisu w wyłudzaniu łapówek.

Share on Facebook

Zostaw komentarz