复兴公园 czyli park po chińsku

Po wczorajszych opadach śniegu, całkiem zauważalnych i jak na szanghajskie warunki obfitych, dzisiaj świeciło ładne słońce. Mimo, że temperatura w ciągu dnia, sięgała raptem kilka stopni powyżej zera (co w Szanghaju mimo wszystko rzadkie!), pogoda była zachęcająca do spacerów lub przejażdżek rowerowych. Fakt, że przy okazji takiej nietypowej wiosny, dla większości zagadanych znajomych Chińczyków, temat „globalnego ocieplenia” wydaje się zabawnym dowcipem. Ja ciągle uważam, że jeśli nawet to zjawisko zachodzi (mimo pewnych przesłanek z szanghajskiej zimnej codzienności), to odczuwam głębokie wrażenie, że „człowiek” przecenia swój udział w tym cyklu zmian temperatury zachodzącym regularnie co kilkaset lat.

Jako, że słonecznie, tym razem padło na zawsze mijany, ale nigdy nie odwiedzony „Fuxing Park” (czyli tytułowy 复兴公园, Fuxing Gongyuan). Przy okazji przypomniał mi się park przy Świątyni Niebios (天坛 Tiantan), czy Beihai (北海 Beihai) w Pekinie. Może park Fuxing, nie jest tak okazały, ale podobne parkowe aktywności daje się tam zauważyć. Seniorzy, przy żwawej muzyce, tańczą na jednym z placów, inni na otwartej przestrzeni puszczają latawce, grupki skupione przy stolikach grają lub kibicują graczom w majianga (gra ta jak zapewniają znajomi, praktycznie nigdy nie obywa się bez przynajmniej symbolicznych sum wpisowego – ale pamiętajmy, że hazard jest zakazany, więc pieniądze nie leżą na stole, a jedynie figurują jako „punkty” w notesie). W różnych zakątkach, można też spotkać marsowe miny szachistów (chińskie szachy: 下棋 xiaqi, które wbrew pozorom są bardzo podobne do tych nam znanych). 

Na większości parkowych alejek można też spotkać chodzących wstecz, co po dłuższych obserwacjach, można zakwalifikować jako zjawisko wybitnie parkowe. Wydaje mi się, że ludzie uprawiający tą szczególną dyscyplinę sportu, szybko wyginęli poza bezpiecznymi alejkami parkowymi (nawet rowery, trzeba zostawić poza bramą parku).

Muszę przyznać, że to w Chinach jest bardzo budujące, że ludzie, jak to się mówi „bardzo zaawansowani wiekiem”, uprawiają różne dyscypliny z pasją. Niektórzy trenują się w kaligrafii na parkowych alejkach, niektórzy zbierają się w grupki ćwiczące tradycyjne instrumenty, inni tańczą, puszczają latawce, a nawet trenują aktywności bardzo sportowe – jak różne formy 气功 (qigong), z ćwiczeniem walki dwoma mieczami czy włócznią włącznie.

Wizyty w chińskich parkach, mimo wszelkich przepisów, o zakazie zgromadzeń, zakazie uprawiania hazardu, czy innym utrzymanym w tym tonie, to bardzo pozytywne spacery. Szczerze mówiąc, widok grupek tanecznych, muzyki tradycyjnej czy graczy w majianga czy karty, raczej sprawia wrażenie, że przepisy sobie, a seniorzy sobie.

Z innych parków, w centrum miasta, warto wybrać się na spacer do parku przy świątyni 静安 (Jing’An) i do parku na Placu Ludowym 人民广场  (Renmin Guangchang). Ten przy świątyni, ma nawet swoistą aranżację „górsko-pagórkową”. Na górze jednak, siedząc w altanie, warto pamiętać, że szczególnie wieczorową porą, rzeczy osobiste, mają skłonność do „samoistnego” przemieszczania się w stronę niezbyt odległych zarośli. Otwarte ławki w stylu chińskim, poza otwartością przestrzeni, mają bowiem także te mniej przydatne właściwości.

Share on Facebook

Zostaw komentarz