Kto rządzi w domu

W tradycyjnej chińskiej rodzinie, głową tejże instytucji zawsze powinien być mężczyzna. Głównym spadkobiercą i oczekiwanym potomkiem będzie także syn, a nie córka. Jednak jakby przyglądnąć się szczegółom, można odnieść wrażenie, że w tej teorii wiele ma swoiste mocne brzmienie „na papierze”. W tradycyjnym pojęciu, mężczyzna ma obowiązek utrzymywania rodziny, czyli przynoszenia do domu pieniędzy, ale to żona nimi gospodaruje, bowiem ona przebywając w domu o wiele więcej czasu, wie jakie wydatki są konieczne. W idealnym rozwiązaniu, może to tworzyć wrażenie, że po przyniesieniu wypłaty do domu, mężczyzna dostaje kieszonkowe.

Nie wiem czy wszyscy mają takie wrażenie, ale starsze polskie pokolenie, zwykło powtarzać, że dobra kandydatka na żonę, przede wszystkim powinna być gospodarna. Pod gospodarnością, kryło się nierzadko, zarządzanie całkiem pokaźnym majątkiem rodzinnym. O ile bywa i bywało tak, że majątek stanowiły cztery kąty, to mogło się zdarzyć, że całe wszelako pojęte „włości” mogły wymagać nie lada umiejętności zarządczych. Tradycyjna wizja na zachodzie, miała się, a może i jeszcze gdzieniegdzie ma wiele podobieństw, do chińskiego sposobu pojmowania podziału ról. Mój nauczyciel chińskiego powiedział, że często bywa tak: że mężczyzna jest głową rodziny, tylko… po prostu żadna jego decyzja w sprawach ważkich nie może zostać podjęta bez zgody żony.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że zagłębiając się w szczegóły, z pewnością znalazłoby się więcej różnic kulturowych, czy też konkretnie zwyczajowych, w modelach rodzin zachodnich i chińskich. Jednak w wielu dosyć elementarnych kwestiach, czasem można się zorientować, że wszędzie przewijają się ciekawe analogie. Wydaje mi się też, że ten tradycyjny model, trochę częściej jest respektowany w Chinach, w porównaniu do Europy. Przynajmniej w teorii. Obserwując znajomych, wydaje mi się, że podział ról zbliżony do tradycyjnego, może się pojawiać w ramach dosyć niewymuszonych z zewnątrz procesów.

Share on Facebook

Zostaw komentarz