Fajerwerki w Szanghaju

Każdy komu zdarzy się spędzić jakiś czas w Szanghaju w okolicach obchodów z okazji Chińskiego Nowego Roku lub innych ważnych świąt, może doświadczyć rzadkiej „przyjemności” nieustannie odpalanych fajerwerków. W tym okresie, wieczorną porą po większości 小区 xiaoqu, (co można chyba przetłumaczyć jako wspólnoty mieszkalne) jeździ rower z zamontowanym głośnikiem emitującym ostrzeżenie. Wydawać by się mogło, że w zaistniałych okolicznościach przyrody, ostrzeżenie przestrzegać będzie przed nieodpowiedzialnym odpalaniem fajerwerków i petard. Jednak nie w Szanghaju.

Tutaj w treści ostrzeżenia, jest mowa głównie o tym, by nie wieszać na balkonie, czy za oknem łatwopalnych rzeczy i oczywiście zamykać okna.

Wydaje mi się, że wielu ludzi, wliczając w to wszelkich przedstawicieli władzy, wierzy, że odpalanie fajerwerków to czynność przynosząca same korzyści, dla wszystkich w zasięgu rażenia hałasu i innych bardziej płonących błogosławieństw związanych z petardami. Stąd raczej nikt nie jest zainteresowany tępieniem mistrzów ognia, gdyż to przecież tradycja i to przecież – między innymi – dzięki takiemu „strzelaniu ze wszystkich dział w arsenale” w Chinach dzieje się coraz lepiej.

W zależności bowiem od okoliczności, odpalanie fajerwerków może odganiać złe duchy, lub na przykład zapraszać bogów (duchy) dobrobytu. Stąd to nastawienie, że nie ten co odpala fajerwerki, musi się martwić o to gdzie (często jeszcze płonące) fragmenty petard lądują, a właśnie ten kto parkuje samochód pod oknami, powinien się martwić o „źle” zaparkowane auto. Jeśli ktoś wpadł na głupi pomysł by akurat w ten dzień suszyć pranie ( i to na przykład w przypadkach skrajnej głupoty – np. nylonową łatwopalną kurtkę ), to jego problem. Zresztą, w razie gdyby ktoś stwierdził, że jakiś domorosły pirotechnik wysłał mu rakietę przez okno prosto do salonu i żądałby z tej okazji odszkodowania, to przecież nie można powiedzieć, że nie został ostrzeżony przez wszędobylski rower z głośnikiem.

Dzisiaj z okazji święta 元宵节 (yuanxiaojie), znanym na zachodzie jako Święto Lampionów, poza obowiązkowym jedzeniem 汤圆 (tangyuan), tytularnymi lampionami wieszanymi, ale także noszonymi, lub w dziecięcym wydaniu, ciągniętymi na kółkach, właśnie warto rozpętać piekło odpalając arsenał petard i fajerwerków. Nie omieszkałem się wybrać w „gorące miejsca” by uchwycić kilka fotek lampionów i tłumów, skosztowałem tegoroczne 汤圆, jednak osobiste odpalanie petard pozwoliłem sobie odpuścić, szczególnie, że dookoła było pod tym kątem wystarczająco obficie.

Zdjęcia na blogu pojawią się z pewnym opóźnieniem. W pierwszej kolejności pojawią się pewnie te z kolejnej wycieczki na Tajwan. Zapraszam!

Share on Facebook

Zostaw komentarz