Po pierwszej rundzie kibicowania

Polaków w Szanghaju jednak nie jest tak mało, atmosfera była niezła. Szkoda, że mecz potoczył się jak potoczył, ale o tym z pewnością napiszą więcej i nasze kochane media, a także sportowi felietoniści. Ja z racji na regionalność swoich komentarzy powiem raczej o tym co działo się tutaj.

Wybraliśmy miejsce, z dwoma dużymi ekranami i kilkoma mniejszymi. Wiedzieliśmy, że będzie sporo Niemców – ale o to przecież chodziło – aby nie przejmując się atmosferą III wojny światowej, kibicować swoim drużynom.

Jeszcze podczas meczu Chorwacji z Austrią, niedaleko nas usiadło dwóch Niemców, zamienili parę słów po czym zapytali za kim jesteśmy. No trzeba im oddać jedno – spostrzegawczy to nie są. Koszulka z orłem, z napisem Polska, szalik taki sam, no i flagi. Dalej jednak potoczyło się pozytywnie. W atmosferze fair play i „niech wygra lepszy”, w takim wymieszanym towarzystwie kibicowaliśmy swoim drużynom. Oczywiście Niemców było więcej, ale i nasze szeregi w miarę zbliżającego się meczu rosły w siły.

Po straconych bramkach, akcentowaliśmy jak mogliśmy naszą wiarę w orły, jednak czasem tak bywa, że trzeba przełknąć gorycz porażki. Po skończonym meczu, kilku Niemców, poza tymiż, co się przysiedli, podeszło i pogratulowało dzielnego kibicowania i dobrej gry polskiej drużyny. Życzyli spotkania się w półfinale. Kto wie, kto wie.

Swoją drogą to ciekawe, że na chińskiej ziemi, kibicować można koło siebie, niczym podczas meczu siatkówki, bez burd, bijatyk czy innych siłowych manifestacji.

Pocieszeniem wieczoru na pewno jest pierwsze miejsce Kubicy. Nie dość, że dojechał pierwszy, to jeszcze wskoczył na pierwsze klasyfikacji generalnej. Raz postaram się przyznać rację Niemcom, może jeszcze spotkamy się z nimi w tych mistrzostwach Europy :)

Share on Facebook

Zostaw komentarz