Tajwańskie miejsca: Gukeng, czyli kawa i ananasy

W ramach zwiedzania okolic Yunlinu na skuterze, wybrałem się na kawę do źródła napoju od którego jestem uzależniony. Gukeng (古坑) poza słynną arabicą, znany jest z produkcji ananasów i wydaje się dobrym miejscem do zobaczenia nieco mniej wielkomiejskiego Tajwanu.

To co urzeka w mniejszych miejscowościach i na tajwańskiej wsi, to odczucie, że czas biegnie tu o wiele wolniej. Jest to szczególnie jaskrawe po czasie spędzonym w Szanghaju czy Taipei, gdzie można odnieść wrażenie, że Azja wschodnia to film, żartobliwie wyświetlony, w przyśpieszonych obrotach.

Zmierzając po łyk lokalnej czarnej, po drodze mija się wiele pól uprawnych. Królują ananasy. Przyznam, że jako dziecko byłem przekonany, że ananasy rosną na palmach jak kokosy i zobaczenie pola ananasów było dla mnie druzgocącym przeżyciem. Jednak cena, za ananasy sprzedawane przy drodze, pozwoliła lżej przejść przez to doświadczenie (1 sztuka za 10TWD= ~1PLN).

Gukeng jest położony nieco wyżej, gdzie kawowe krzewy dzielą się miejscem z palmami areka (potrzebne przy produkcji betelu). Betel to jeden z nałogów Tajwanu, składa się głównie z liści pieprzu betelowego i nasion wspomnianych palm. Działa podobno podniecająco, zabija pasożyty przewodu pokarmowego i powoduje barwienie zębów na ciemny brąz, a śliny na czerwono. Człowiek używający betelu wygląda dosyć specyficznie. Niestety nie zrobiłem zdjęcia na pamiątkę – może następnym razem.

Kawę w Gukeng, można nie tylko degustować, ale także poobserwować proces jej przetwarzania, w jednej z wystaw lub bezpośrednio przy ulicy, w kilku miejscach blisko centrum. Lokalna kawa jest w moim odczuciu bardzo dobra. Co prawda nie jestem wybitnie wybrednym koneserem, ale nauczyłem się, że w wielu przypadkach, świeża, mielona bezpośrednio przed parzeniem kawa, daje nieporównywalnie lepszy aromat niż ta sama kawa, która by trafiła jako już mielona na półki sklepowe i leżała (nawet w próżniowym opakowaniu) jakiś czas, czekając na klienta. Pijąc kawę u źródła, jest duża szansa, że taką właśnie dostaniemy.

Poza kawowymi doznaniami, w Gukengu mieści się krótki szlak kulturowy, a właściwie ścieżka, gdzie poza kilkoma stawami z ptakami wodnymi i małym parkiem, można postudiować chińskie znaki z transkrypcją na lokalną wymowę.

Park nie oferuje nic nadzwyczajnego i może dlatego, jest to miejsce gdzie trudno kogokolwiek spotkać. Ma to swoje zalety, jeśli sprzedawcy reklamujący kawę i inne specjały trochę nam się uprzykrzyli, a nie przeszkadza nam towarzystwo gęsi i kaczek.

Jeśli akurat znajdziemy się w prowincji Yunlin, w wolnej chwili proponuję wyskoczyć do Gukengu po oryginalną kawę, bardzo słodkie ananasy i nieco bardziej górskie widoki. Po drodze, trochę sielankowej wiejskiej scenerii, może być ciekawe, szczególnie dla przybysza z daleka. Dla mnie najciekawsza chyba była ścieżka lingwistyczna, szczególnie, że pisownia hanzi i wymowa, sprawiała trudności nawet wykształconym Tajwańczykom. Chyba ciekawy temat na doktorat dla lingwistów.

Powoli nadrabiam zaległości z wpisami, w następnym wpisie kolejna porcja zdjęć z Tajwanu.

Share on Facebook

Komentarze (1) do wpisu 'Tajwańskie miejsca: Gukeng, czyli kawa i ananasy'

  1. Dzieki za kolejny ciekawy wpis. Dla mnie jak dotad tropiki zaczynaja sie i koncza na Hainanie, na ktorym spedzamy z rodzina miesieczne wakacje letnie co roku od dobrych kilku lat. Chinczycy czynia jakies proby z produkcja kawy, ale to, co jest dostepne w sklepach, to mieszanka z mlekiem w proszku i slodzikiem, w czym w ogole kawy sie nie czuje. Znacznie lepiej w porownaniu wypada herbata Kuding, ktorej stalismy sie wielimi zwolennikami. Betel probowalem tylko raz, po kilku „gryzach” zrobilem sie czerwony takze na paszczy (oczywiscie w paszczy tez), zakrecilo mi sie w glownie jak po mocnym drinku, i zatoczylem sie. Na szczescie sprzedawczyni w sklepiku obok polecila sok z orzecha kokosowego na odtrucie, i zadzialal cudownie. Od tego czasu unikam betelu, choc plucie czerwona ciecza jest cool (na poczatku myslelismy, ze te plamy na chodniku to slady jakiejs krwawej bojki…:)

Zostaw komentarz